Polska
article miniature

Siedmiu inżynierów chce zbudować procesor, który nie trafi do gabloty

Polska jest potęgą w software. W hardware – wciąż aspiruje. Siedmiu inżynierów z doświadczeniem zdobytym w globalnych koncernach półprzewodnikowych postanowiło to zmienić. Założyli spółkę Polski Krzem i stawiają sobie cel ambitny: zaprojektować polski procesor, który stanie się realnym produktem rynkowym.

offerings-mobile

Nie prototypem. Nie demonstratorem. Produktem.

Za projektem stoją menedżerowie i inżynierowie, którzy pracowali m.in. w firmach, takich jak:  Intel, Microchip, Graphcore i STMicroelectronics. Przez dekady rozwijali technologie dla zagranicznego kapitału. Dziś chcą wykorzystać swoje kompetencje w kraju.

Wszyscy pracujemy w branży technologicznej od kilkudziesięciu lat zawsze dla kapitału zagranicznego, w firmach takich jak Microchip, Intel, Graphcore czy STMicroelectronics. Przez ten czas zrobiliśmy mniejsze lub większe kariery, ale pracowaliśmy zawsze dla kogoś. Uznaliśmy, że to idealny moment mamy wiedzę i doświadczenie, które warto wykorzystać dla własnego krajumówi Paweł Pieczul, prezes Polskiego Krzemu.

To nie jest projekt akademicki. To przedsięwzięcie oparte na analizie rynku i twardych założeniach biznesowych.

Misja, która musi się spiąć finansowo

Początek był ideowy. Zespół zadał sobie proste pytanie: czy można dziś w Polsce zaprojektować procesor od A do Z?

Nasz procesor nie ma skończyć jako eksponat w gablocie Politechniki – chcemy go skomercjalizować. Dlatego już na obecnym etapie prowadzimy intensywne rozmowy z potencjalnymi klientami, aby doprecyzować produkt pod konkretne zastosowaniadodaje prezes Polskiego Krzemu.

Szybko pojawiła się druga kwestia – finansowanie. Mowa o setkach milionów złotych. Prowadzone są rozmowy z funduszami Venture Capital. Spółka znajduje się obecnie w trzeciej rundzie negocjacji. Potrzebuje dużego i stabilnego zastrzyku gotówki na co najmniej trzy lata. Zwrot? Realnie po 3–5 latach.

To naturalnie zawęża krąg potencjalnych partnerów do funduszy wyspecjalizowanych w sektorze półprzewodników. Założyciele firmy liczą na kapitał krajowy, ale dopuszczają również inwestorów z Unii Europejskiej.

Nazywamy się Polski Krzem, więc idealnie byłoby pozyskać kapitał w kraju, choć wiemy, że to trudne. Jeśli będziemy musieli szukać poza Polską, to tylko w obrębie Unii Europejskiej – zależy nam na suwerenności technologicznej, by uniknąć "szantażu technologicznego"podkreśla Pieczul.

Software mamy. Czas na hardware

Polska uchodzi za jeden z najmocniejszych rynków software’owych w Europie. W obszarze hardware’u sytuacja wygląda inaczej.

•, Dlaczego nie jesteśmy rozważani przez globalnych graczy jako miejsce rozwoju takich projektów? Firmy z tej branży, jeśli nie wybierają Europy Zachodniej, to idą do Indii. To nas motywuje, aby długoterminowo przyczynić się do tego, by projektowanie "krzemu" i jego produkcja w końcu w Polsce zaistniałymówi prezes Polskiego Krzemu.

Zdaniem Pieczula problem nie leży w braku kompetencji, lecz w braku skali i ekosystemu. W Polsce działają firmy projektujące IP Cores, czyli wyspecjalizowane bloki funkcjonalne do większych układów. Nie ma jednak podmiotów, które składają te elementy w gotowy, komercyjny produkt.

Polski Krzem chce wypełnić tę lukę.

Modułowy mikrokontroler, a nie pokazowy chip

Spółka projektuje modułowy mikrokontroler. Architektura ma odpowiadać na konkretne potrzeby rynkowe. Zespół nie zaczyna od technologii, lecz od analizy zastosowań. Rozmawia już z potencjalnymi klientami.

– Patrzymy na to, co ma sens biznesowy, aby naszą wizję zmaterializować na zasadach rynkowych. Dlatego w naszej strategii środki publiczne są jedynie wsparciem – musimy funkcjonować płynnie nawet wtedy, gdyby ich zabrakłowyjaśnia Pieczul.

Produkcja? Nie w Polsce. Kraj nie dysponuje dziś fabrykami zdolnymi do seryjnego wytwarzania nowoczesnych układów scalonych. Spółka planuje współpracę z partnerami europejskimi lub tajwańskimi.

To model fabless. Projekt w Polsce, produkcja u wyspecjalizowanego foundry.

Projektujemy to, co nazywamy modułowym mikrokontrolerem. Niestety samo "wyklucie" fizycznego chipu nie może odbyć się w Polsce, bo obecnie nie mamy takich możliwości produkcyjnych (poza laboratoriami eksperymentalnymi). Potrzebujemy partnerów europejskich lub tajwańskich do produkcji na dużą skalę dodaje.

Założyciele firmy wiedzą, że sam chip nie wystarczy. Procesor bez wsparcia programistycznego i kompatybilności z istniejącymi frameworkami nie ma szans rynkowych.

– Kolejną naszą "obsesją" jest ekosystem. Sam, nawet najlepszy układ scalony nie zagwarantuje sukcesu, jeśli nie będzie miał wsparcia programistycznego. Nikt nie kupi procesora, dla którego musiałby porzucić całą swoją dotychczasową infrastrukturę. Musimy być kompatybilni z istniejącymi frameworkami i platformami przyznaje Pieczul.

Projekt życia, zamiast szybkiego exit

Próg wejścia jest wysoki. Mówimy o setkach milionów złotych i kilkuletnim horyzoncie inwestycyjnym. Spółka deklaruje, że nie buduje firmy pod szybki exit.

W praktyce oznacza to równoległe uruchamianie kolejnych projektów jeszcze w trakcie prac nad pierwszym procesorem. Chodzi o ciągłość kompetencyjną i biznesową.

W trakcie tworzenia pierwszego procesora chcemy już uruchamiać projektowanie kolejnych, aby zachować ciągłość. To projekt naszego życia. Nie zależy nam na szybkiej sprzedaży firmy (tzw. exicie). To oczywiście ułatwia życie, ale tym razem chcemy zbudować coś trwałegomówi prezes.

Historia brytyjskiego sektora półprzewodników pokazuje, że budowa kompetencji wymaga czasu i publicznego wsparcia. W Polsce takich systemowych inwestycji w latach 70. nie było. Dlatego dziś startujemy z innego poziomu.

W Wielkiej Brytanii firm zajmujących się "designem silikonu" jest mnóstwo od gigantów po niszowe startupy. Zapytałem kiedyś weterana tej branży o przyczynę tego sukcesu. Wyjaśnił, że w latach 70. XX w. brytyjski rząd zaczął celowo inwestować w budowę kadr i ekspertyzy dodaje. Początki były trudne i nie udałyby się bez rządowego dofinansowania. Powstała wtedy firma, która z czasem przestała istnieć, bo nie miała sensu biznesowego, ale to ona zbudowała fundamenty wiedzy. Ludzie, którzy tam pracowali, założyli później własne, dochodowe firmy. To model, który zadziałał. U nas na takie działania jest już chyba za późno, dlatego jesteśmy w innym miejscu.

Polski Krzem stawia na model rynkowy z ograniczonym udziałem środków publicznych. Jeśli projekt się powiedzie, może zmienić postrzeganie Polski jako kraju wyłącznie software’owego.

Źródło: Trojmiasto.pl

Zapraszamy na TEK.day Wrocław, 19 marca 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image