Premium
article miniature

SpaceForest to nie tylko Perun. Polska firma buduje kompetencje od SAR po elektronikę klasy kosmicznej

Rakieta Perun stała się najbardziej rozpoznawalnym medialnie projektem SpaceForest. To zrozumiałe. Starty działają na wyobraźnię. Problem w tym, że nie oddaje ona ani skali ani charakteru działalności firmy, która dziś zarabia głównie na radarach SAR, elektronice klasy kosmicznej i technologiach mikrofalowych.

offerings-mobile

O sile SpaceForest decydują cztery równorzędne obszary kompetencyjne: technologie radarowe SAR, zaawansowana elektronika, filtry mikrofalowe oraz technologie rakietowe, wsparte zapleczem kompozytowym i mechanicznym. 

Technologie rakietowe 

SpaceForest nie tylko buduje rakietę, ale także rozwija systemy, które ją prowadzą, śledzą oraz zapewniają łączność w locie. Jak podkreśla Krzysztof Osiak, menedżer ds. komunikacji marketingowej, firma dysponuje m.in. własnymi radarami oraz rozwiązaniami telekomunikacyjnymi. Spółka posiada także największy i najmocniejszy hybrydowy silnik rakietowy w Polsce – SF-1000. 

Do tego dochodzi własna pracownia obróbki kompozytów, w której powstają materiały i elementy dla systemów rakietowych. Firma projektuje i wytwarza również szereg komponentów pokładowych. Perun stał się platformą do testów i walidacji, ale również nośnikiem usług dla zewnętrznych klientów. 

 SpaceForest posiada również własną pracownię obróbki kompozytów, w której powstają materiały oraz elementy dla systemów rakietowych — w tym na prawdopodobnie największej i tak precyzyjnej maszynie obrotowej w Polsce, przystosowanej już do nawijania korpusów rakiet orbitalnych. Wszystkie kluczowe komponenty opracowujemy we własnym zakresie. Technologie rakietowe stanowią dziś około jednej trzeciej działalności spółki — wyjaśnia Krzysztof Osiak. 

Article Image

Technologie radarowe 

Najważniejszym biznesowo obszarem działalności SpaceForest są dziś systemy radarowe. Firma opracowała własną technologię SAR (radar z syntetyczną aperturą) w paśmie X. W praktyce to narzędzie do obserwacji i mapowania terenu, wykrywania celów oraz detekcji zmian — niezależnie od warunków pogodowych czy pory dnia. Na potrzeby rynku spółka zbudował markę HUSSAR – serię radarów SAR, które można konfigurować i integrować z różnymi platformami. 

— Opracowaliśmy własną technologię SAR — radar z syntetyczną aperturą pracujący w paśmie X. Dzięki temu możemy obserwować i mapować teren, wykrywać cele oraz identyfikować zmiany. W odpowiedzi na potrzeby rynku stworzyliśmy serię radarów HUSSAR. Dziś dziesięć takich systemów działa już operacyjnie i zostało zintegrowanych z platformami lotniczymi Grupy WB dla Wojska Polskiego — tłumaczy Krzysztof Osiak. 

Article Image

Radary dostępne są w kilku konfiguracjach – mogą być integrowane z bezzałogowymi platformami latającymi lub instalowane w zasobnikach pod różnymi statkami powietrznymi. 

Kluczowy tutaj jest czas reakcji. Osiak porównuje sposób pozyskiwania danych przez radary SAR z obrazowaniem satelitarnym, z jednym zastrzeżeniem: w przypadku konstelacji satelitów na dane trzeba czekać do momentu przelotu. Przy lekkim, przenośnym radarze SAR odczyt następuje praktycznie w chwili uruchomienia platformy. 

— Zamiast czekać na przelot satelity, wykorzystujemy lekki radar przenośny, który po starcie drona od razu zapewnia dostęp do danych w czasie rzeczywistym — dodaje. 

Article Image

Elektronika klasy kosmicznej 

Kolejnym obszarem działalności SpaceForest jest elektronika. 

— Elektronika to jednak zdecydowanie zbyt ogólne określenie. Realizujemy bardzo złożone projekty na potrzeby sektora aerospace i defence, a także innych zaawansowanych zastosowań technologicznych. Mamy na koncie liczne wdrożenia generatorów, wzmacniaczy, filtrów mikrofalowych, anten, oscylatorów oraz innych komponentów — wymienia Krzysztof Osiak. 

Naturalnym krokiem w rozwoju tych kompetencji było wejście w produkcję elektroniki klasy kosmicznej, czyli komponentów, których parametry pozostają stabilne w przestrzeni kosmicznej, a także w warunkach przeciążeń, wibracji i zmian temperatury. 

— Produkujemy elektronikę klasy kosmicznej, odporną na ekstremalne warunki. Podczas ostatniej misji Peruna potwierdziliśmy niezawodność naszych rozwiązań — generator DRO przeszedł pełen profil przeciążeń podczas misji suborbitalnej i po odzyskaniu zachował nominalne parametry techniczne — mówi menedżer ds. komunikacji marketingowej SpaceForest. 

Article Image

Produkcja elektroniki klasy kosmicznej w sposób powtarzalny i kontrolowany wymagała budowy własnej infrastruktury produkcyjno-laboratoryjnej. 

 — Musieliśmy zbudować odpowiednie zaplecze laboratoryjne. Dysponujemy clean roomem klasy ISO 7, czyli przestrzenią o minimalnym zapyleniu. Przy montażu urządzeń przeznaczonych do pracy w warunkach kosmicznych nie ma miejsca na żadne zakłócenia. Wystarczy najdrobniejszy „pyłek” — w próżni może on zmienić objętość i doprowadzić do uszkodzenia układu — wyjaśnia Osiak. 

W praktyce SpaceForest realizuje pełny cykl R&D od koncepcji po montaż urządzeń przeznaczonych do pracy w kosmosie, w warunkach silnych wibracji, gwałtownych zmian temperatury i promieniowania kosmicznego. 

Technologie mikrofalowe 

Filtry mikrofalowe przeznaczone do systemów łączności, także kosmicznej to następny filar działalności gdyńskiej spółki. Osiak nazywa je wręcz „hitem eksportowym”. Urządzenia trafiają na satelity, do rakiet oraz naziemnych systemów telekomunikacyjnych. 

Article Image

Kluczowym elementem oferty jestautorskie oprogramowanie SpaceForest do optymalizacji strojenia filtrów, wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji. Firma wdrożyła AI na długo przed tym, zanim stało się to powszechnym trendem. 

— Filtry mikrofalowe to dziś jeden z naszych produktów eksportowych. Pracują na satelitach, w rakietach i w systemach naziemnych. Montujemy je w clean roomie i potrafimy stroić bardzo precyzyjnie i powtarzalnie. Kluczowe jest tu nasze autorskie oprogramowanie FTS oparte na sztucznej inteligencji. Tradycyjnie strojenie filtra wymaga dużego doświadczenia i wielu godzin pracy. My ten proces upraszczamy do kilku kroków, zachowując wysoką precyzję. Oprogramowanie oferujemy również jako samodzielny produkt. Możemy zintegrować je z istniejącą linią produkcyjną klienta jako kolejny etap procesu. W razie potrzeby dostarczamy także kompletny, w pełni zautomatyzowany system, łączący nasze oprogramowanie z ramionami robotycznymi. 

Article Image

Perun – polskie laboratorium kosmosu 

SpaceForest koncentruje się obecnie na komercjalizacji systemu suborbitalnego Perun. Celem jest zapewnienie firmom, uczelniom i zespołom badawczo-rozwojowym dostępu do mikrograwitacji oraz środowiska lotu suborbitalnego. W tym modelu rakieta ma pełnić funkcję „polskiego laboratorium kosmosu”

Perun został zaprojektowany jako platforma badawcza do wynoszenia eksperymentów, walidacji technologii i testów w środowisku kosmicznym. Zapewnia kilka minut mikrograwitacji oraz ekspozycję ładunków na przeciążenia, wibracje, próżnię i promieniowanie. Co istotne, SpaceForest oferuje nie tylko sam lot, ale także pełny proces kwalifikacji i integracji ładunków, w tym testy naziemne symulujące warunki misji. 

Article Image

Dzięki temu rakieta funkcjonuje nie tylko jako narzędzie rozwoju własnych technologii, lecz także jako komercyjna platforma usługowa dla zewnętrznych zespołów R&D. 

— Perun jest rakietą badawczą przeznaczoną do wynoszenia eksperymentów i walidacji technologii w warunkach kosmicznych. Zapewniamy około pięciu minut mikrograwitacji oraz pełne warunki lotu — przeciążenia, wibracje, promieniowanie i próżnię — tłumaczy Krzysztof Osiak

W ramach programu Boost! realizowanego na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej firma zaplanowała trzy loty testowe w 2026 roku. 

— W ramach kontraktu Boost! zaplanowaliśmy w tym roku trzy loty testowe, których celem jest sprawdzenie kolejnych systemów rakiety. Bezpieczeństwo pozostaje naszym nadrzędnym priorytetem, dlatego pułap zwiększamy stopniowo. Najbliższy lot planujemy na późną wiosnę, w zależności od warunków pogodowych — wyjaśnia. 

Article Image

Spółka celuje w czerwiec, ale czeka na okno pogodowe. 

— Najbliższy termin może wypaść na początku czerwca, ale pogoda bywa kapryśna, podobnie jak same rakiety. Widać to nawet przy największych programach kosmicznych, gdzie starty są regularnie przesuwane. W naszym przypadku kluczowe jest trafienie w odpowiednie okno pogodowe. Najważniejszym parametrem dla nas jest falowanie morza. Wiatry na wyższych pułapach mają mniejsze znaczenie, bo dysponujemy dużą mocą silnika i systemem sterowania ciągiem, który pozwala korygować trajektorię lotu. Falowanie decyduje natomiast o bezpiecznym odzysku rakiety. Perun jest rakietą odzyskiwalną i wielokrotnego użytku, a eksperymenty wracają do naukowców. Odzysk odbywa się na spadochronach, a następnie rakietę podejmuje się z powierzchni wody. Przy fali dwumetrowej załoga podejmująca rakietę mierzy się już z amplitudą rzędu czterech metrów. Dlatego musimy czekać na warunki, które pozwolą bezpiecznie odzyskać zarówno ładunek badawczy, jak i całą rakietę. 

Czerwcowy lot planowany jest we współpracy z partnerami z Atlantic Spaceport Consortium na Azorach, gdzie większa strefa bezpieczeństwa pozwala na realizację misji na wyższych pułapach. 

— Tam dysponujemy znacznie większą strefą bezpieczeństwa, co pozwoli nam polecieć wyżej niż dotychczas. W misji wezmą udział dotychczasowi partnerzy. Zależy nam na uzyskaniu próbek porównawczych, bo planujemy powtórzyć te same eksperymenty i zestawić wyniki. Równolegle otworzyliśmy nabór dla kolejnych podmiotów – uczelni, instytutów badawczych, startupów i firm komercyjnych (formularz zgłoszenia ładunków dostępny na: https://spaceforest.pl/call-for-payloads/). Dla wszystkich, którzy chcą sprawdzić swoje technologie w realnych warunkach kosmicznych. Nie trzeba lecieć na orbitę, żeby wykonać większość eksperymentów. Od początku zależało nam na stworzeniu dostępnego i ekonomicznego narzędzia – takiej bramy do kosmosu. Zanim coś poleci w regularnej misji orbitalnej, warto zweryfikować to wcześniej i taniej w locie suborbitalnym — dodaje Krzysztof Osiak.  

Article Image

— Kolejny lot, po starcie z Portugalii, odbędzie się z przestrzeni już wcześniej udostępnianej przez dowództwo Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Jest to miejsce, które – nie tylko w naszej opinii – jako jedyne w Polsce nadaje się do budowy stałej platformy startowej (kosmodromu) o funkcjach dual-use, o którą zabiegamy od lat, tak aby polskie rakiety mogły latać z Polski i jak najlepiej wspierać potrzeby rodzimych naukowców i entuzjastów eksploracji kosmosu. 

Misja realizowana w Polsce będzie w przybliżeniu próbą powtórzenia profilu lotu z Wysp Azorskich, z tą różnicą, że obszar lądowania i odzysku zostanie znacząco zawężony przez bezpieczną strefę poligonu. Wyzwanie to można porównać do startu „z koperty” i próby lądowania „na znaczku”, jednak jest ono wykonalne i ten lot ma szansę to potwierdzić. 

Ostatni lot Peruna w 2026 roku, realizowany z partnerami z Danii, ma odbyć się z EuroSpaceportu i będzie pierwszym w historii polskich technologii rakietowych startem z pływającej platformy morskiej. 

— Po czerwcowym locie  w Portugalii planujemy kolejne starty jeszcze przed jesienią, oczywiście w zależności od warunków pogodowych. Następny zakontraktowany lot odbędzie się dzięki uprzejmości Wojska Polskiego z Ustki. Ostatni w tej kampanii start z we współpracy z partnerami z Danii — EuroSpaceport będzie wydarzeniem wyjątkowym z punktu widzenia polskich technologii rakietowych — po raz pierwszy polecimy z platformy morskiej, czyli z barki przystosowanej do startów rakiet. To oznacza dodatkowe wyzwanie w postaci falowania platformy, ale dzięki systemowi sterowania ciągiem (VTC — Vector Trust Control) możemy po starcie skorygować trajektorię i wrócić na zaplanowany tor misji. 

Article Image

Ładunki aktywne i pasywne 

Rakieta Perun umożliwia wynoszenie ładunków o łącznej masie do 50 kg, obejmujących eksperymenty z różnych dziedzin nauki. SpaceForest ma już doświadczenia m.in. w misjach biotechnologicznych, elektronicznych i biologicznych, a szczegóły dotychczasowych lotów udostępnia publicznie. 

— Loty zagraniczne mają potwierdzić, że Perun może działać w międzynarodowych procedurach i startować z różnych kosmodromów. Rakieta jest przystosowana do wynoszenia ładunków o łącznej masie do 50 kg, także z dowolnych obszarów nauki, ale może być dostosowana pod konkretny jeden eksperyment — opowiadaKrzysztof Osiak. 

Article Image

SpaceForest dzieli ładunki na pasywne i aktywne. 

— Pasywne integrujemy z rakietą wyłącznie mechanicznie — montujemy je w ładowni (sekcji badawczej rakiety) w odpowiednim miejscu, a po locie zwracamy ładunek zespołowi badawczemu i na tym nasza rola się kończy. Nie wymagają one dodatkowej obsługi w trakcie lotu. Bardziej wymagające są ładunki aktywne. To systemy, które potrzebują zasilania, kontroli temperatury czy łączności albo innych szczególnych potrzeb, bo na przykład chcemy w czasie rzeczywistym obserwować, co się z nimi dzieje. Często są to układy elektroniczne albo eksperymenty biologiczne, które muszą mieć zapewnione konkretne środowisko. W ostatnim locie wynosiliśmy na przykład żywe komórki, więc te wymagania były szczególnie wysokie.  

Article Image

SpaceForest kwalifikuje ładunki przed lotem, prowadząc testy laboratoryjne i symulując warunki fizyczne startu i lotu kosmicznego. 

— Mamy unikalne kompetencje w zakresie integracji ładunków z rakietą. Wiemy, jak je bezpiecznie zamontować, wynieść i odzyskać. W ramach ogłaszanego naboru oferujemy także kwalifikację ładunków. Zanim cokolwiek trafi do rakiety, przeprowadzamy serię testów laboratoryjnych, symulując warunki, które jesteśmy w stanie odtworzyć na Ziemi – przeciążenia czy wibracje. Mikrograwitacji nie da się jednak tu zasymulować w skali minut, dlatego właśnie lot suborbitalny ma tak dużą wartość. Dopiero po kwalifikacji ładunki są integrowane z rakietą. Co ważne, często naukowcy uczą się razem z nami, jak dużo pracy wymaga przygotowanie eksperymentu do lotu – tak, aby doleciał, przetrwał, wrócił i dostarczył wiarygodnych wyników. My z kolei uczymy się od nich ich realnych potrzeb, to bardzo ważne i unikalne doświadczenie w skali naszego kraju — mówi Krzysztof Osiak.  

Article Image

— Celem całego projektu Perun jest komercjalizacja. Rakieta ma być nie tylko latającym laboratorium dla naszych technologii, ale także platformą usługową dla zewnętrznych zespołów badawczo-rozwojowych, jednocześnie rozszerzając ofertę transportu kosmicznego Europejskiej Agencji Kosmicznej — dodaje.  

Infrastruktura, której w Polsce brakuje 

Starty zagraniczne oznaczają dłuższy proces i wyższe koszty. Podczas rekonesansu na Azorach – jak relacjonuje Krzysztof Osiak – silny wiatr zmusił samolot do lądowania na innej wyspie, a sprzęt docierał na miejsce przez kilka kolejnych dni. To przełożyło się na dodatkowe koszty i wydłużyło harmonogram działań. Podobne wyzwania generują obiekty na północy Europy, oddalone od Polski i całej Europy Środkowej. 

To właśnie dlatego SpaceForest wraca do idei polskiego kosmodromu. Osiak mówi, że interpelacja w tej sprawie trafiła do Sejmu i miało miejsce czytanie. I wskazuje potencjał: moglibyśmy stać się środkowoeuropejskim centrum lotów suborbitalnych, bo zainteresowanie badaniami płynie także z krajów bez dostępu do morza i bez własnej „bramy” do przestrzeni kosmicznej. 

Article Image

— Stoimy przed realną szansą na stworzenie w Polsce nowej gałęzi przemysłu. Moglibyśmy stać się środkowoeuropejskim centrum lotów suborbitalnych. Widzimy duże zainteresowanie takimi badaniami ze strony krajów, które nie mają bezpośredniego dostępu do przestrzeni kosmicznej ani do morza, zwłaszcza z południa Europy. Do Ustki można dojechać samochodem praktycznie z każdego miejsca w kraju i kontynentu. To ogromna przewaga logistyczna. Dzięki temu cały region mógłby wyraźnie ożyć. Pojawiłaby się także kosmoturystyka. Wyobrażam sobie, że w Ustce na straganach sprzedawano by pamiątki z motywem rakiet — cały region realnie by na tym skorzystał. Polscy naukowcy i badacze zyskaliby szybki i relatywnie tani dostęp do lotów suborbitalnych, znacznie tańszy niż starty zagraniczne. To po prostu miałoby ekonomiczny sens. I warto podkreślić, że to nie jest projekt potrzebny wyłącznie SpaceForest – skorzystałby na nim cały ekosystem i inne polskie podmioty opracowujące technologie rakietowe. 

W tle pozostaje proza operacyjna. Dziś każda ekipa startowa – a Krzysztof Osiak mówi o trzech rakietach suborbitalnych rozwijanych w Polsce – za każdym razem od podstaw przygotowuje poligon wojskowy w Ustce do lotu. Trzeba uporządkować przestrzeń techniczną, oczyścić teren, dowieźć sprzęt, rozstawić systemy i zapewnić zasilanie z generatorów. 

Article Image

Stała infrastruktura zasadniczo zmieniłaby reguły gry. Na miejscu mógłby funkcjonować warsztat, magazyn części zamiennych, zadaszona przestrzeń integracji systemów oraz zaplecze sanitarne, a także zapewnione byłyby stałe przyłącza energetyczne. To skróciłoby czas przygotowań i istotnie ograniczyło ryzyko operacyjne. 

Osiak zwraca uwagę na skalę inwestycji. Nie chodzi o „kosmodrom z filmów”, lecz o relatywnie prostą infrastrukturę: utwardzony plac, lekką halę o powierzchni rzędu 300 m² z mediami i zapleczem socjalnym. Według szacunków SpaceForest koszt takiego obiektu nie przekroczyłby paru mln PLN

— Na miejscu moglibyśmy przechowywać materiały i części zapasowe, co znacząco skróciłoby czas przygotowań. Dziś wiele energii tracimy na logistykę. Chcę przy tym podkreślić, że mówimy o inwestycji o bardzo rozsądnej skali. To nie jest kosmodrom rodem z amerykańskich filmów science fiction. W praktyce chodzi o utwardzony plac i lekką infrastrukturę – halę o powierzchni około 300 m².  Duża część infrastruktury już istnieje, bo mówimy o terenie wojskowym, który z definicji jest bezpieczny. Z naszych wstępnych szacunków wynika, że koszt takiej inwestycji nie przekroczyłby paru mln zł. W skali budżetu państwa czy inwestycji w naukę to relatywnie niewielka kwota. 

Article Image

Technologia podwójnego zastosowania 

Technologie rakietowe naturalnie wpisują się w kategorię rozwiązań podwójnego zastosowania – mogą służyć badaniom, ale także celom obronnym. 

 — Technologie rakietowe, które rozwijamy, mają charakter podwójnego zastosowania. Z jednej strony służą badaniom kosmicznym, z drugiej mogą mieć znaczenie obronne – zarówno na poziomie całych systemów, jak i pojedynczych komponentów. Już dziś Perun może pełnić funkcję użyteczną dla wojska. Prowadziliśmy symulacje pokazujące, że rakieta może posłużyć jako obiekt referencyjny w locie balistycznym, pozwalając na kalibrację i konfigurację systemów radiolokacyjnych. Wiemy, gdzie znajduje się rakieta, wojsko również – można porównywać dane i sprawdzać moment jej wykrycia przez systemy. 

Krzysztof Osiak idzie krok dalej, wskazując możliwość celowego wystawienia systemów obronnych na próbę, by zweryfikować ich skuteczność w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. 

— Dzięki systemowi sterowania ciągiem jesteśmy w stanie modyfikować profil lotu. Perun osiąga prędkości rzędu Mach 5, czyli parametry, które pozwalają testować reakcję systemów na cele o charakterystykach zbliżonych do zagrożeń klasy rakietowej. Równolegle gotowe do dalszego wykorzystania są także poszczególne komponenty – anteny, systemy śledzenia, elementy telekomunikacyjne, zarówno sprzętowe, jak i programowe. Rakietę rozwijamy etapowo, testując także rozwiązania sterowania aerodynamicznego na mniejszych modelach. 

Article Image

Bezpieczeństwo to kluczowy element projektu Perun. 

— Nasza technologia nie jest projektowana co do zasady pod potrzeby militarne. Od początku głównym celem  jest zastosowanie cywilne, dlatego kluczowym wymaganiem jest bezpieczeństwo. Dobrym przykładem jest zastosowany przez nas silnik hybrydowy. To napęd oparty na dwóch składnikach — podtlenku azotu i modyfikowanej parafinie, które przechowywane są odrębnie w dwóch różnych stanach skupienia — ciekłym i stałym. Dzięki temu cały system można bezpiecznie transportować w dowolne miejsce, bez stwarzania zagrożenia —tłumaczy Krzysztof Osiak. — Możemy przewozić elementy drogami publicznymi, tunelami, w kontenerach. W zastosowaniach stricte wojskowych sytuacja wyglądałaby inaczej – należałoby zastosować silnik na stały materiał pędny, który nie wymaga tankowania. W naszym przypadku samo tankowanie do parametrów nominalnych trwa około 40 minut, co jednoznacznie pokazuje, że Perun nie jest projektowany jako pocisk — dodaje. 

Krzysztof Osiak wskazuje kolejny kierunek rozwoju: przeskalowanie Peruna do lotów na wyższe pułapy, nawet w okolice niskiej orbity okołoziemskiej (LEO), na wysokości rzędu 200-300 km. 

- Kolejnym kierunkiem, o którym intensywnie myślimy, będzie prawdopodobnie przeskalowanie naszego rozwiązania. Myślimy o lotach na jeszcze większe wysokości, w okolice orbity LEO, czyli około 300 km. To oznacza większą i mocniejszą rakietę (przeskalowana technologia rakiety Perun), a w efekcie także dłuższy czas mikrograwitacji – mówimy o mniej więcej ośmiu minutach. Oczywiście loty suborbitalne nie zastąpią wszystkich badań prowadzonych w kosmosie. Nie przeprowadzimy w ten sposób eksperymentów wymagających długotrwałej obecności człowieka jak na przykład misje załogowe trwające tygodniami. Jednakże ogromną część badań – jesteśmy w stanie zrealizować właśnie w lotach suborbitalnych. W przypadku wielu eksperymentów to rozwiązanie jest wystarczające, szybsze i zdecydowanie bardziej dostępne niż misje orbitalne. 

Article Image

W dłuższej perspektywie, gdyby taki pomysł uzyskał wsparcie rządu, firma chciałaby zbudować rakietę orbitalną i wynosić ładunki na orbitę. SpaceForest nie posiada jeszcze wszystkich kompetencji potrzebnych do lotów orbitalnych, ale w konsorcjum z innymi polskimi podmiotami, byłoby to możliwe nawet w tej chwili. Osiak zastrzega jednak, że to zależy od wielu czynników. 

Inżynieria zamiast skali 

Na pytanie o tożsamość SpaceForest Krzysztof Osiak odpowiada jasno: firma chce przede wszystkim komercjalizować własne projekty badawczo-rozwojowe. 

— Postrzegamy się przede wszystkim jako firmę badawczo-rozwojową. Zbudowaliśmy bardzo interdyscyplinarny zespół, złożony z ekspertów należących do ścisłej czołówki w swoich dziedzinach w skali kraju. Technologia rakietowa to połączenie wielu nauk – niezależnie od obszaru, zawsze mamy w zespole specjalistę, który się nim zajmuje. Ten zespół napędza pasja. Nikogo nie trzeba motywować do pracy. Dla wielu z nas to realizacja dziecięcego marzenia o podróży w kosmos i to bardzo mocno nas scala. Nie mamy większych problemów z rekrutacją – zainteresowanie pracą w SpaceForest jest duże. Niekiedy sami jesteśmy zaskoczeni, jak duże emocje budzą nasze ambitne działania. Na przykład na konferencjach budzimy duże zainteresowanie — w końcu nie codziennie spotyka się ludzi, którzy zajmują się lotami kosmicznymi i eksploracją kosmosu. 

Article Image

Ograniczone wsparcie publiczne sprawia, że SpaceForest musi opierać się na własnym modelu rozwoju. 

— Stopniowo odchodzimy od  wsparcia publicznego. Posiedliśmy szerokie kompetencje, które pozwalają nam opracowywać własne technologie w obszarze defence and space. Posiadamy własne zdolności wytwórcze, ale nie chcemy być masowym producentem. Zależy nam na tym, żeby pozostać firmą zwinną, technologiczną i skuteczną. Chcemy budować kolejne prototypy, ulepszać istniejące produkty, zlecać na zewnątrz produkcję części i komponentów, aby na koniec integrować systemy zapewniając jakość końcowym klientom – w takim modelu chcemy dalej działać. 

Wątek finansowania wraca w kontekście projektów badawczo-rozwojowych. SpaceForest nadal pozyskuje środki w ramach grantów, ale konsekwentnie stara się wychodzić poza ten model. Osiak wskazuje na „ciemną stronę” projektów: kamienie milowe, sztywne harmonogramy, audyty i rozbudowaną biurokrację, które pochłaniają część czasu zespołu. 

Article Image

 — W ramach projektów otrzymujemy finansowanie, ale jesteśmy dziś jako firma w momencie przełomowym. Zaczynamy myśleć bardziej biznesowo. Chcemy wychodzić poza projekty i budować własne produkty oraz technologie – tak widzimy naszą przyszłość. Projekty są potrzebne i dają rozwój, ale w dłuższej perspektywie bywają bardzo ograniczające. Trzeba trzymać się kamieni milowych i harmonogramów, a do tego godzić się na długie audyty i kontrole, które angażują zespół i zabierają czas. Biurokracja potrafi być naprawdę obciążająca. My chcemy ten czas poświęcać na technologię – na jej rozwijanie i rozwiązywanie realnych problemów inżynierskich, a nie na wypełnianie dokumentów. Dodatkowo w projektach trudno jest zmienić kierunek, nawet jeśli po drodze odkryjemy coś wartościowego, bo trzeba dowieźć zaplanowany cel. Dlatego w przyszłości widzimy się przede wszystkim jako dostawcę technologii, a nie firmę funkcjonującą wyłącznie w modelu projektowym. 

Od podwykonawcy do partnera technologicznego 

Na koniec Krzysztof Osiak mówi o roli polskich firm w europejskim łańcuchu dostaw elektroniki kosmicznej. W jego ocenie nie mamy się czego wstydzić. Mamy świetnych naukowców i inżynierów. Problem bywa systemowy. Duże gospodarki nie zawsze oddają najbardziej dochodowe fragmenty łańcucha. 

— Myślę, że jako polskie firmy nie mamy się czego wstydzić. Mamy świetnych naukowców i bardzo dobrych, zaangażowanych inżynierów. Kompetencyjnie jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dużo. Oczywiście funkcjonujemy w określonym układzie geopolitycznym i gospodarczym. Duże gospodarki niechętnie oddają najbardziej dochodowe fragmenty łańcucha wartości, bo oznaczałoby to odpływ przychodów. Nasza gospodarka jednak rośnie i być może z czasem te proporcje będą się zmieniać. 

Article Image

W tym miejscu Krzysztof Osiak wskazuje na jeszcze jeden argument przemawiający za stałą infrastrukturą startową w Polsce. Kosmodrom mógłby pełnić nie tylko funkcję platformy startowej, ale także przestrzeni edukacyjnej. SpaceForest regularnie otrzymuje zapytania ze szkół, uczelni i kół naukowych o możliwość obserwowania startów rakiet. Obecnie nie jest to możliwe – poligon wojskowy pozostaje zamknięty dla osób z zewnątrz ze względów bezpieczeństwa. 

— Gdyby w Polsce powstał kosmodrom, w pierwszym etapie potrzebowalibyśmy oczywiście platformy startowej — miejsca, z którego realizowane byłyby loty. Od razu pojawia się przestrzeń na kolejne kroki, także edukacyjne. Mogłaby tam powstać sala konferencyjna czy zaplecze do spotkań i prezentacji. Już dziś dostajemy wiele zapytań ze szkół, uczelni i kół naukowych o możliwość przyjazdu na start rakiety. Chętnie byśmy zapraszali, ale na poligon nie możemy wprowadzać osób z zewnątrz – to kwestia bezpieczeństwa. Gdyby istniała oficjalna, przygotowana do tego infrastruktura, moglibyśmy organizować spotkania, prezentacje i rozmowy z młodymi ludźmi. Podobnie jest z wizytami w firmie. Młodzież chce zobaczyć, jak powstają rakiety, ale obowiązują nas umowy i klauzule poufności, które wymagają kosztownych przygotowań i ograniczeń. Dedykowana przestrzeń rozwiązałaby ten problem i otworzyła realną możliwość prowadzenia działań edukacyjnych oraz inspirowania młodego pokolenia. Kto miałby to robić, jeśli nie my? Chcemy regularnie latać w kosmos i naturalnym elementem tej drogi jest, dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. 

Article Image

Perun przyciąga uwagę i zapewne długo będzie symbolem SpaceForest. Ale sprowadzenie firmy wyłącznie do startów rakietowych oznaczałoby pominięcie tego, co dla niej kluczowe: radarów, elektroniki, technologii mikrofalowych i narzędzi przemysłowych. To w tych obszarach powstaje przewaga, która nie znika wraz z kolejnym cyklem newsowym. 

Zapraszamy na TEK.day Wrocław, 19 marca 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image