Polska
article miniature

Bruksela blokuje ponad 116 mln PLN pomocy dla MAN-a. Co to oznacza dla inwestorów w Polsce?

Rozbudowa fabryki MAN w Niepołomicach stała się przedmiotem bezprecedensowej decyzji Komisji Europejskiej. Bruksela odmówiła zgody na przyznanie niemieckiemu koncernowi ponad 116 mln PLN pomocy publicznej. To pierwszy taki przypadek w historii Polskiej Strefy Inwestycji. Co ważniejsze może on wpłynąć na kolejne projekty przemysłowe i postrzeganie naszego kraju przez zagranicznych inwestorów.

Komisja Europejska zakwestionowała pomoc publiczną przyznaną koncernowi MAN na rozbudowę zakładu produkującego ciężarówki w Niepołomicach. Bruksela uznała, że polskie władze nie wykazały, iż bez finansowego wsparcia niemiecki producent zdecydowałby się na realizację projektu w innym kraju. Zdaniem KE proponowana pomoc nie spełniała również wymogu proporcjonalności.

Sprawa dotyczy inwestycji o wartości ponad 420 mln PLN, którą MAN ogłosił w czerwcu 2021 roku. O lokalizację przedsięwzięcia rywalizowały wówczas Polska i Turcja. Ostatecznie koncern wybrał Niepołomice, a projekt otrzymał wsparcie w ramach Polskiej Strefy Inwestycji oraz rządowego programu grantowego.

Dlaczego Komisja Europejska zakwestionowała pomoc dla MAN-a?

Łączna wartość planowanej pomocy publicznej wynosiła 116,3 mln PLN. Na tę kwotę składało się 10,7 mln PLN dotacji oraz 105,6 mln PLN zwolnienia z podatku CIT.

W 2024 roku polskie władze zawiadomiły Komisję Europejską o zamiarze udzielenia pomocy publicznej koncernowi MAN. Bruksela rozpoczęła szczegółową analizę jej zgodności z unijnymi przepisami dotyczącymi regionalnego wsparcia inwestycji. Kluczowe znaczenie miał tzw. efekt zachęty, czyli ustalenie, czy perspektywa otrzymania środków rzeczywiście wpłynęła na decyzję koncernu o wyborze Niepołomic.

MAN przedstawił analizy porównujące warunki inwestycji w Polsce i innej rozważanej lokalizacji. Komisja Europejska uznała jednak, że przedstawione dowody nie potwierdzają w wystarczającym stopniu, iż bez wsparcia ze strony polskich władz koncern zdecydowałby się na realizację projektu za granicą. Nie udowodniono również, że proponowana pomoc ogranicza się do kwoty niezbędnej do wyrównania różnic w kosztach inwestycji między obiema lokalizacjami.

W konsekwencji Komisja Europejska stwierdziła, że planowane wsparcie jest niezgodne z unijnymi przepisami dotyczącymi pomocy państwa.

Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, wypłatę pomocy publicznej dla MAN-a wstrzymano do czasu zakończenia postępowania prowadzonego przez Komisję Europejską. Ministerstwo Rozwoju i Technologii potwierdza, że środki nie zostały dotychczas przekazane przedsiębiorcy.

Resort czeka obecnie na doręczenie pisemnej decyzji KE. Po zapoznaniu się z jej uzasadnieniem zamierza przeanalizować sprawę wspólnie z koncernem.

MAN również oczekuje na szczegółowe uzasadnienie rozstrzygnięcia. Dopiero po jego analizie firma zdecyduje czy podejmie kroki zmierzające do zaskarżenia decyzji.

Pierwszy taki przypadek w Polskiej Strefie Inwestycji

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wskazuje, że jest to pierwszy przypadek w historii Polskiej Strefy Inwestycji, w którym Komisja Europejska wydała negatywną decyzję dotyczącą pomocy publicznej przyznanej przedsiębiorcy.

Nie oznacza to jednak, że Bruksela po raz pierwszy szczegółowo badała zasadność wsparcia dla inwestycji realizowanej w Polsce.

Podobną analizę przeprowadzono wcześniej w przypadku fabryki Della w Łodzi. KE sprawdzała wówczas, czy bez pomocy publicznej amerykański koncern zdecydowałby się na inwestycję w Polsce, czy wybrałby alternatywną lokalizację w Nitrze na Słowacji. W tamtej sprawie przedstawione dowody przekonały KE, że wsparcie rzeczywiście wpłynęło na decyzję inwestora.

Rozbudowa fabryki MAN-a w Niepołomicach została już zakończona, a zakład kontynuuje działalność. Koncern zapowiedział również kolejne inwestycje w Małopolsce, w tym przeznaczenie około 1,2 mld EUR na dalszy rozwój fabryki.

Większe wymagania wobec dużych inwestycji przemysłowych?

Decyzja Komisji Europejskiej może mieć znaczenie również dla przedsiębiorstw spoza branży motoryzacyjnej. Z podobnych form pomocy publicznej korzystają firmy rozwijające produkcję elektroniki, półprzewodników i innych zaawansowanych technologii.

Nie oznacza to jednak, że wsparcie dla pozostałych inwestycji jest zagrożone. Przypadek MAN-a pokazuje natomiast, że przy ocenie dużych projektów KE bierze pod uwagę nie tylko korzyści gospodarcze dla regionu, ale także to, czy pomoc publiczna rzeczywiście wpłynęła na decyzję inwestora.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera sposób przygotowania dokumentacji uzasadniającej przyznanie wsparcia. Kluczową rolę odgrywają analizy ekonomiczne oraz dowody potwierdzające, że pomoc publiczna była niezbędna do realizacji inwestycji w danej lokalizacji.

Jak wskazuje Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik z Ayming Polska, przedsiębiorcy powinni dokumentować efekt zachęty już na etapie podejmowania decyzji inwestycyjnej. Z kolei Adrian Stępień, doradca podatkowy i partner w CRIDO, zwraca uwagę na konieczność szczegółowego uzasadniania ekonomicznych podstaw przyznawanego wsparcia.

- To ważny sygnał dla dużych projektów PSI: efekt zachęty trzeba dokumentować już na etapie podejmowania decyzji inwestycyjnej. Nie oznacza to, że wszystkie inwestycje PSI są zagrożone. Ryzyko dotyczy przede wszystkim największych projektów, podlegających szczegółowej ocenie Komisji – zwraca uwagę Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Eksperci przestrzegają przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków przed publikacją pełnego uzasadnienia decyzji KE.

Sprawa MAN-a może mieć jednak znaczenie dla postrzegania Polski przez zagranicznych inwestorów. Duże projekty przemysłowe często powstają w wyniku rywalizacji kilku państw, a oferowane zachęty podatkowe i dotacje stanowią jeden z elementów porównania lokalizacji.

- Decyzja w sprawie MAN-a jest pewnym wyzwaniem wizerunkowym dla Polski. Można natomiast oczekiwać, że skłoni zarówno inwestorów, jak i organy uczestniczące w procesie udzielania pomocy do jeszcze większego nacisku na dokumentowanie efektu zachęty oraz proporcjonalności wsparcia. W konsekwencji proces ubiegania się o pomoc może stać się bardziej wymagający pod względem dowodowym, zwłaszcza w przypadku dużych projektów inwestycyjnych – przyznaje Adrian Stępień.

- Konkurencja o duże inwestycje będzie opierać się nie tylko na samej wysokości zachęt, a coraz bardziej na argumentacji ekonomicznej i dowodowej – podsumowuje Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Źródło: Puls Biznesu