Polska
article miniature

Boryszew skręca w stronę obronności. „Ten błogostan był bardzo kruchy”

Europa żegna się z iluzją trwałego pokoju. Wydatki na obronność rosną. Priorytety się zmieniają. W tym krajobrazie Grupa Boryszew ogłasza jednoznaczny zwrot. Wchodzi w przemysł zbrojeniowy. I robi to bez fajerwerków, za to z planem.

offerings-mobile

– Długo żyliśmy w błogim przeświadczeniu, że tu wojny już nie będzie. Okazuje się, że ten błogostan jest bardzo kruchy – mówi Wojciech Kowalczyk, prezes Grupy Boryszew, w rozmowie z WNP. – Wzmocnienie obronności to założenia największych gospodarek świata na minimum 10 lat. Trudno nie przestawić na ten typ produkcji grupy przemysłowej, która ma tak dużo kompetencji w obszarach powiązanych.

Wojciech Kowalczyk zwraca uwagę, że jeszcze dekadę temu w Polsce dominowało podejście ograniczające znaczenie własnych programów zbrojeniowych. Członkostwo w NATO miało gwarantować bezpieczeństwo. Dziś ta narracja się rozsypała. Wojna w Ukrainie stała się punktem zwrotnym. Wraz z nią zmieniło się podejście państw do przemysłu.

– Wszystkie kraje jeszcze długo będą stawiały na zbrojenia, bo raz przestawione priorytety szybko się nie zmieniają - podkreśla.

To właśnie ta długofalowość ma uzasadniać inwestycje. Nie chodzi o krótkotrwały boom. Chodzi o nowy porządek.

– Obawy zimnowojenne, szczególnie tu, w naszym regionie, tak szybko nie odejdą. Musimy być przygotowani, bo nikt nas nie zabezpieczy lepiej niż my sami – dodaje prezes Grupy Boryszew.

Grupa Boryszew podkreśla, że nie planuje rozwijać zdolności produkcyjnych bez realnego zapotrzebowania rynkowego. Stawia na partnerstwo z państwem. Kluczowa jest współpraca z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych. To tam rozwijane są technologie związane z bezzałogowymi statkami powietrznymi. Po stronie Grupy Boryszew pozostaje industrializacja projektów: produkcja, wydajność i rentowność.

– Oczywiście nie ma sensu takich dronów, jakie chcemy wytwarzać, budować na półkę, ale trzeba mieć zdolności, żeby je modernizować, dostosowywać do najnowszych osiągnąć techniki – mówi Wojciech Kowalczyk. – W tym wypadku alians państwa z biznesem prywatnym, kapitałem polskim, jest jak najbardziej sensowny. Z jednej strony państwo będzie rozwijać własne kompetencje i podnosić poziom bezpieczeństwa, z drugiej strona prywatna będzie dbała o rentowność projektu i komercyjne tempo realizacji.

Prezes Grupy Boryszew wskazuje, że budowanie zdolności produkcyjnych wyłącznie w oparciu o spółki Skarbu Państwa ogranicza elastyczność i podnosi koszty realizacji projektów obronnych.

– Budowanie wszystkiego na spółkach Skarbu Państwa może się okazać dużo bardziej kosztowne niż powierzenie części zadań polskiemu kapitałowi prywatnemu - przekonuje.

Pierwszym krokiem w budowie zdolności produkcyjnych Grupy Boryszew na potrzeby sektora obronnego są bezzałogowe statki powietrzne. Do marca ma powstać seria próbna 20 egzemplarzy, a w połowie roku spółka chce osiągnąć gotowość do produkcji seryjnej. To ambitny harmonogram, ale – jak podkreśla Wojciech Kowalczyk – realny.

– Nie chcemy przeszarżować, komunikować listów intencyjnych, z których potem miesiącami nic nie wynika. Planujemy wyprodukować próbną serię 20 dronów do marca i w połowie roku być gotowi do produkcji seryjnej. To jest bardzo szybkie tempo, ale wykonalne, dzięki temu, że mamy infrastrukturę w postaci hal i doświadczenie w produkcji przemysłowej.

Grupa Boryszew nie chce wchodzić w kompetencje wojska i instytutów badawczych w obszarze B+R. Rolą firmy ma być przełożenie gotowych rozwiązań na efektywną produkcję przemysłową.

– Nie chcemy wchodzić w kompetencje państwa, jeżeli chodzi o rozwój tej najnowszej myśli technologicznej w wyścigu zbrojeń, bo to będzie domena wojska - wyjaśnia Kowalczyk.

Wejście w obronność wpisuje się w szerszą zmianę strategii. Grupa Boryszew odchodzi od niskomarżowej produkcji. Szuka wyrobów o wysokiej wartości dodanej. Regulacje unijne, koszty energii i pracy nie pozostawiają wyboru.

- Jak zakłada nasza zaktualizowana strategia, przestawiamy się na produkty o wyższej wartości dodanej, które znajdą popyt. Działamy w środowisku regulacji unijnych, w warunkach wysokich kosztów pracy, wysokich kosztów energii. Musimy produkować wyroby o jak najwyższych marżach. Produkcja, która nie pokrywa nawet kosztów stałych, nie ma sensu. Teraz właśnie w grupie odbywa się zmiana optyki, przestawienie na produkty nowe, które oferują zadowalającą marżę - dodaje prezes Grupy Boryszew.

Wojciech Kowalczyk nie ukrywa skali wyzwań stojących przed spółką. Osiągnięcie w połowie przyszłego roku gotowości do produkcji seryjnej nawet tysiąca bezzałogowców o rozpiętości skrzydeł 2,5–3,5 metra wymaga bardzo sprawnego zaplecza operacyjnego. 

- Kluczem jest, żeby cały łańcuch logistyczny był przede wszystkim oparty na polskich produktach i jak najkrótszy. To jest najbezpieczniejsze dla państwa i dla nas. Kwestie uzbrajania pozostawiamy naszemu partnerowi ITWL-owi, który ma kompetencje w tej dziedzinie. 

Grupa Boryszew zakłada, że pierwsze inwestycje w produkcję, rzędu kilkunastu milionów złotych, zostaną poniesione w najbliższych miesiącach. Dalsze nakłady będą uzależnione od tempa komercjalizacji projektów i zawarcia kontraktów wojskowych. 

- Nie ma potrzeby wymyślania czegoś, co już istnieje i jest sprawdzone w boju. Oczywiście nawet takie konstrukcje można modernizować. Będziemy więc wykorzystywać i modyfikować to, co się sprawdza na polu walki  – podsumowuje Kowalczyk.

Źródło: wnp.pl

Zapraszamy na TEK.day Wrocław, 19 marca 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image